Otworzyłam drzwi i to co ujrzałam totalnie mnie przeraziło.Kto się włamał do mojej willi.
-Boże co tu się stało.!-powiedział Justin.
-Nie mam pojęcia.Jezu poczekaj polecę zobaczyć,czy moja biżuteria nie zginęła.
-Ok.Leć,a ja się rozejrzę.-oświadczył chłopak
Wbiegłam po schodach jak najszybciej mogłam i prawie wywarzając drzwi od pokoju wparowałam do pomieszczenia.pierwsze co zrobiłam to podbiegłam to biurka. Nad nim było duże lustro na którym pisało."Jebana szmato,zniszczę Cię i tego Bieberk'a też!!" Prawie zemdlałam na całe szczęście do pokoju wszedł chłopak i szybko mnie złapał.-Co Ci jest kochanie.?
-Zobacz na lusterko.
Justin przeczytał napis i mocno mnie przytulił,po czym dodał :
-Słoneczko.! Nie przejmuj się to tylko jakiś szczeniak chciał Cię nastraszyć.Wiesz co mam pomysł zadzwonię po ekipę i posprzątają tu,a my wyjedziemy sobie na dwu tygodniową wycieczkę.
-Nie mogę tego tak tu zostawić...
Chłopak nie dał mi dokończyć.Pocałował mnie namiętnie i poszedł zadzwonić.
Rozmawiał chyba z pół godziny.:
-Okey pakuj się Słoneczko. Wyjeżdżamy na Hawaje.
-Chyba oszalałeś.Nie ma mowy nie mogę tam jechać.
-Możesz.Zaraz przyjedzie ekipa i zrobi z tym sajgonem porządek.No już wyciągaj walizki i się pakuj.Potem pojedziemy do mnie i ja też coś tam spakuję i ruszamy..Zobaczysz będzie świetnie.
-Och.Dobrze.Jesteś kochany.Przytuliłam Bieber'a i pocałowałam.
************
Po 2 godzinach siedzieliśmy w jego prywatnym samolocie.Justin oglądał widoki,a ja przeglądałam jakieś czasopismo.Byłam tak zmęczona,że z tego wszystkiego zasnęłam.
**********
-Sel. Skarbie wstawaj już jesteśmy.
-Już.? :O-zdziwiłam się.
-Tak choć. Limuzyna czeka.
Po dosłownie 3 min- siedziałam w pięknym samochodzie.Spojrzałam na Justina,a ten się uśmiechną i posłał buziaka.
Gdy dotarliśmy na miejsce nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam.........C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz